Gwiazda, legenda, ikona. Marilyn Monroe od dekad rozpala wyobraźnię fanów glamour, kina i… teorii spiskowych. Nikt nie potrafił tak zmysłowo założyć białej sukienki, stanąć nad kratką wentylacyjną i uczynić z tego momentu symbolu popkultury. Ale w cieniu blasku fleszy kryło się życie nieco bardziej skomplikowane niż by się mogło wydawać. Jakie były tajemnice życia osobistego Marilyn? I czy Marilyn Monroe dzieci w ogóle miała? Czas wniknąć za kulisy tego filmowego scenariusza pełnego romansów, tragedii i tajemnic.
Serce pełne sprzeczności: Miłości, które nie kończyły się happy endem
Choć wielu myśli o niej jako o uosobieniu seksapilu, w życiu osobistym Norma Jeane Mortenson (bo tak naprawdę nazywała się Marilyn Monroe) nie miała tyle szczęścia, co na czerwonym dywanie. Trzy małżeństwa – każde z nich inne, każde tragiczne na swój sposób. Najpierw z Jimem Doughertym, potem z legendą baseballu Joe DiMaggiem, a na końcu z dramaturgiem Arthurem Millerem. Żadne z tych związków nie zakończyło się dłużej niż sezon serialu premium na Netflixie.
Joe DiMaggio, zakochany po same uszy, ponoć do końca życia wysyłał jej kwiaty na grób. Arthur Miller – ten od intelektualnej chemii – inspirował ją do rozwoju, ale nie uchronił przed demonami. To właśnie z nim Marilyn miała największe nadzieje na rodzinne życie.
Marilyn Monroe dzieci – mit czy przemilczana prawda?
A właśnie – dzieci. Tu temat nabiera rumieńców (czy może raczej odcieni szarości). Marilyn Monroe dzieci nie miała oficjalnie. Wielokrotnie mówiła o tym, że pragnie zostać matką. Niestety, jej zdrowotne problemy, w tym endometrioza – schorzenie tak bolesne, jak zapomniany tekst w trakcie castingu – uniemożliwiły jej zostanie mamą w tradycyjnym sensie.
Jest sporo spekulacji. W niektórych źródłach przewijają się wzmianki o poronieniach i ciążach, które zakończyły się wcześniej, niż mógłby tego chcieć ktokolwiek. Są i plotki o ukrywanym dziecku – efekcie romansu z Johnem F. Kennedym czy jego bratem Robertem. Ale to już raczej materiał na kolejny odcinek serialu detektywistycznego niż zapis w kronikach medycznych.
Dla tych, którzy chcą zgłębić temat bardziej, polecam ten artykuł: Marilyn Monroe dzieci – życie prywatne i tajemnice macierzyństwa.
Między sławą a samotnością
Bycie ikoną ma swoją cenę – i Marilyn zapłaciła ją w całości. Choć otoczona przez fanów, adoratorów i kamerzystów, często czuła się samotna. Obsesyjnie dążyła do perfekcji, nie znosiła siebie bez makijażu, bała się porażki, ale też pragnęła zwykłego życia. Może z ogródkiem. Może z chłopcem i dziewczynką, biegnącymi z tornistrami do szkoły.
Niestety, życie zafundowało jej zupełnie inny scenariusz. Niby komedia romantyczna, ale z tragikomicznym twistem i finałem, którego nikt nie chciał.
Spuścizna większa niż rozmiar buta
Marilyn pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienie wspaniałych ról filmowych i zdjęć wiszących w salonach na całym świecie. Zainspirowała pokolenia aktorek, artystek, a nawet projektantów obuwia (tak, to ona współtworzyła trend na szpilki z odkrytymi palcami!).
Stała się symbolem, ale też – paradoksalnie – przestrogą. Nie wystarczy być pięknym, by być szczęśliwym. Nie da się uciec od siebie, nawet w najbardziej luksusowych apartamentach Beverly Hills.
Chociaż temat posiadania dzieci pozostaje jedną z większych zagadek jej życia, jedno jest pewne – Marilyn Monroe dzieci może biologicznie nie miała, ale zostawiła po sobie dziedzictwo, które przetrwało dziesięciolecia. Jej styl, urok i tajemnica są jak niezapomniane kadry ze starego filmu – lekko zakurzone, ale wciąż fascynujące. A może właśnie przez tę niedopowiedzianą historię kochamy ją jeszcze bardziej?