W świecie, gdzie reżyserem zostaje ten, kto ma wizję, pasję i odrobinę szaleństwa – Agnieszka Smoczyńska zdecydowanie wpisuje się w kanon wielkich twórców filmowych. Choć nie wygrywa w kategorii najbardziej rozpoznawalna na czerwonym dywanie, jej filmy już zdobyły serca widzów i jury na świecie. A to przecież dopiero początek. Jeśli jeszcze nie znasz jej dzieł, to przygotuj popcorn – czeka cię filmowa uczta z dodatkiem surrealizmu, kobiecej siły i muzyki, która zostaje w głowie jak reklama proszku do prania.
Debiut z syrenim pazurem – Córki Dancingu
Rok 2015 był dla polskiego kina momentem, kiedy publiczność najpierw zrobiła wielkie oczy, a potem równie wielkie brawa. To właśnie wtedy Agnieszka Smoczyńska zadebiutowała pełnometrażowo z „Córkami Dancingu” – musicalem o syrenach dorastających w Warszawie lat 80., który łączy horror, pop i romantyzm w jednym koktajlu. Brzmi jak kino klasy B? Otóż nie – film zdobył prestiżowe nagrody m.in. na Sundance Film Festival i Gdynia Film Festival. Reżyserka udowodniła, że nie boi się ryzyka. A ryzyko, jak widać, czasami opłaca się bardziej niż gra w totolotka.
Psychologia, trauma i subtelne emocje – Fuga
Kiedy wszyscy myśleli, że Smoczyńska zostanie tą od musicali o mitycznych stworzeniach, ona postanowiła uderzyć w zupełnie inny ton. „Fuga” (2018) to surowy, psychologiczny dramat o kobiecie, która traci pamięć, wraca do rodziny i… właściwie nie chce pamiętać. Utrzymany w chłodnej stylistyce film porusza ważne tematy tożsamości, kobiecej niezależności i traumy. Choć nie było tu śpiewających syrenek, emocjonalny ciężar i wybitna rola Gabrieli Muskały sprawiły, że film zebrał uznanie zarówno w kraju, jak i za granicą – w tym na festiwalu w Cannes. Czyli Smoczyńska znowu zdobyła punkty. Tym razem w bardziej psychoterapeutycznej lidze.
Podbój Ameryki – Silent Twins
Najnowszym filmem reżyserki jest „Silent Twins” (2022), czyli anglojęzyczny debiut oparty na prawdziwej historii bliźniaczek z Walii, które komunikowały się tylko między sobą i żyły w niemal całkowitym milczeniu wobec świata. Przeniesienie tej enigmatycznej, surowej opowieści na ekran nie było łatwe, ale Smoczyńska zrobiła to z wyczuciem, stylem i artystyczną subtelnością. Film zadebiutował w Cannes, a światowe media zaczęły wymawiać jej nazwisko z nieco mniejszym zawahaniem. Co ważne – to produkcja w pełni międzynarodowa, co tylko dowodzi, że Agnieszka Smoczyńska nie mówi „nie” globalnej ekspansji. Ba! Ona już pakuje walizki!
Reżyserka z wizją – styl, który trudno podrobić
O Smoczyńskiej mówi się, że tworzy kino z duszą, ale nie taką, która chowa się w ciasnych szufladkach gatunków. Jej filmy balansują pomiędzy oniryzmem a brutalnym realizmem. Czasem są muzyczne, czasem klaustrofobiczne, a czasem niepokojąco piękne. Jedno jest pewne – to kino autorskie, pełne emocji i eksperymentu, odważne zarówno w treści, jak i w formie. I może właśnie dlatego Agnieszka Smoczyńska przyciąga uwagę festiwalowych komitetów, międzynarodowej publiczności i… krytyków, którzy chwilowo milkną z wrażenia.
Plany na przyszłość – czy Smoczyńska się zatrzyma?
Zdecydowanie nie! Agnieszka zdradziła już, że pracuje nad kolejnymi projektami – jeden z nich to ekranizacja powieści sci-fi, w której kobieta budzi się w świecie rządzonym przez algorytmy i zmutowane rośliny domowe. Brzmi jak Black Mirror na kwasie? Cóż, kto wie, może tak właśnie będzie wyglądać polskie kino za 10 lat? Jej twórczość rozwija się w szybkim tempie i wyraźnie pokazuje, że nie boi się eksperymentów, nowości ani wychodzenia poza strefę komfortu. I bardzo dobrze, bo komfort to dla niej raczej nuda w fotelu widza.
Podsumowując, Agnieszka Smoczyńska jest jak reżyserski kalejdoskop – każda produkcja to zupełnie inne dzieło, ale jedno się nie zmienia: jakość. Jej kino nie jest łatwe, nie zawsze podane łyżeczką, ale za to syci emocjonalnie i estetycznie. Jeśli masz dość miałkich historii i przewidywalnych happy endów, sięgnij po jej filmy. I pamiętaj – to dopiero początek filmowej podróży tej niezwykłej reżyserki!